środa, 3 maja 2017

Moja waga jest wredna ...

Zaczne od końca ;)
Wieczorem weszłam na wage i to co zobaczyłam było woowwww 98.9 kilogramów !!!
Nie mogłam uwierzyć więc weszłam jeszcze raz..,. i co?? i 102 kilo :O To więcej niż przy ostatnim warzeniu :( Jestem wściekła i nie wchodzę na wage minimum do 11 maja , a nawet do 12 żeby sobie nie popsuć urodzin....


Gdyby nie incydent z wagą to dzień był naprawdę bardzo bardzo dobry :)

Spałam do połdnia wieć pierwszy posiłek jaki zjadłam to obiad :) Bez kombinacji zjadłam to co przygotowała mama. Pieczony kurczak z ziemniaczkami i sałatką warzywną :) ziemniaki zostawiłam więc zjadłam troche mieska i warzyw :)


Po obiedzie działeczka :) Tatuś miał dla mnie prezent , płytę winylową Boba Marleya z 1975 roku!!! Coś cudownego , dawno z niczego sie tak nie cieszyłam . Później skręcaliśmy nową huśtawke, było rodzinnie i miło. Cały dzien na świeżym powietrzu z najbliższymi czyli synkiem, i rodzicami. 

Po powrocie zjadłam jeszcze kawałek kurczaka na podwieczorek i jabłko na kolacje -pochrupałam jeszcze jako przekąskę moje nowe odkrycie (zdjecie poniżej)  co najfajniejsze przekąska jest zdrowa ma dużo białka , mało tłuszczu i w opakowaniu 40g około 100kal.
i nie jestem nawet odrobine głodna :) Na wieczór standardowo rytuały ujędrniające.
 
    

poniedziałek, 1 maja 2017

Do dupy....

Myślałam że to przez pogodę czuje się jak kupa gowna, ale nie. Myślałam że z każdym straconym kilogramów będę czuć się lepiej, ale nie. Myślałam że po operacji będę szczęśliwa, ale nie jestem. Natomiast wydaje mi się ze wróciła do mnie stara znajoma depresja :( Jestem strasznie samotna, każdy ma wyjebane na łaskę która całe dnie siedzi w domu .... jest majówka A ja nawet nie mam z kim zorganizować grilla, nigdy nie jestem sama A jestem samotna - głupie co? Śpię do 11 w nocy nie mogę zasnąć... śnią mi się jakiej popierdolone wizję, mam wrażenie że staje się wariatka i zaczynam mieć tego dość. Z reszta po co ja to pisze jak i tak nikt tego nie przeczyta...

sobota, 29 kwietnia 2017

Dzień pod znakiem pielęgnacji.

Wreszcie przestało padać to i ja wreszcie sie obudziłam zarówno pod względem kulinarnym jak i pielęgnacyjnym.
Wizyta w hebe zakończyła sie kupnem nowych maseczek i masażera którym będe wmasowywać serum ujędrniające ( tak tak żyje nadzieją że obejdzie się bez plastyki... wiem jestem naiwna, ale mimo wszystko mam taka nadzieje). Oczywiście po powrocie od razu wziełam sie za masowanie ;) Powiem szczeże że nie myślałam że aż taka ilość serum pójdzie przy tym sposobie aplikacji, no ale co tam skoro ma lepiej działać to przeżyje kupowanie nowej butelki nawet co tydzień ;) .


Muszę sie pochwalić że dziś zamiast jajek jadłam mięso ;) na obiadek burger wołowy (75g), mój ulubiony sklep mięsny ma w ofercie takie burgery 100% wołowiny tylko że zmielone, uformowane na burgera i zamrożone :) idealna opcja dla leniwców.  Ja swojego burgera podałam na sałacie z warzywami typu pomidor i ogórek. Był pyszny. Na kolacje zjadłam kawałek mięsa z rosołu na jutro z młodą kapustką ( moja wersja kapusty to sama kapusta i marchewka bez zadnych zasmażek itd. taką od zawsze lubie najbardziej :)



Był też spacer :) może dupy nie urywa bo tylko dwa kilometry ale biorąc pod uwage ostatnie dni dobre i to :)



Jednym słowem dzień udany, oby tak dalej:)

piątek, 28 kwietnia 2017

Kolejny deszczowy dzień...

Pogoda nas nie rozpieszcza , niestety o spacerach nie ma co marzyć bo całe dnie pada deszcz. Majówka raczej też nie wypali bo z tego co mówia w tv pogoda nie wiele sie poprawi. Niestety razem z deszczowymi dniami przyszedł ból głowy i spadek siły... śpie do południa, całymi dniami nic nie robie bo nie mam energii, boje sie że przez to waga zacznie wolniej spadać. Do tego mam jakieś dziwne bóle w klatce piersiowej, nie są to jakieś mega dotkliwe bóle mimo to sie niepokoje.
Dziś na kolacje zafundowałam sobie sałatke z tuńczyka, jajka, cebuli i białej fasoli :) Wygląda jak gówno ale smakuje obłędni. Do ww. składników dodałam tylko sól, pieprz i jogurt naturalny... pycha i do tego dużo białka które jest niezbiedniene w mojej diecie. PS. na zdjęciu całe 100g i nie dałam rady zjeść wszystkiego :(

Pozdrawiam was i życzę udanej majówki.


czwartek, 27 kwietnia 2017

Kolejne ważenie :) 102.5 :D

Witam was serdecznie , tym razem piszę o tym co sie dzieje aktualnie.
Moje dziecko leży z zapaleniem oskrzeli , co za tym idzie jestem uziemiona w domu więc sport ograniczony do orbitreka, niestety dziś cały dzień czułam sie jak kupa :( brak siły na cokolwiek... no może z wyjątkiem zrobienia sobie nowych paznokci;) 

Ale weszłam na wage i uwaga jest 102.5 kilo :D jeszcze 2.5 kilo i rozmienie setke :D 

Mam mega kulinarnego lenia... żywie sie jajkami :)  dzisiaj mamusia kupiła mi borówki i zjadłam całe 120g :) 

Czekam na szczelność ( 27 marca 2017)

Jutro próba szczelności żołądka i wreszcie będę mogła się napić. Dawno nic mnie tak mnie nie cieszyło :) jednak mimo miliona kroplowek ciężko wytrzymać bez picia i jedzenia.... 
Zaczynam czuć ból głowy nie wiem czy jest spowodowany zmęczeniem niewyspaniem czy brakiem jedzenia ale mam nadzieję że samo przejdzie, poza tym zaraz przyjedzie 11 dziś kroplowka ;) tym razem przeciwbólowa :) pozdrawiam.

środa, 26 kwietnia 2017

Jestem już po... (26 marca 2017)

Dwie pierwsze doby były koszmarem. I jak by ktoś mnie wczoraj jeszcze raz zapytał czy się decyduje to na 100% bym się nie zdecydowała. Koleżanka z sali obok miała dokładnie jak ja. Dziś już o niebo lepiej choć nadal czuje się jak kupa i to na rzadko ;/ ale już nie płacze chociaż. Ciągle lecą wypasione posiłki A ja leżę sobie i odpoczywam.

Moja waga jest wredna ...

Zaczne od końca ;) Wieczorem weszłam na wage i to co zobaczyłam było woowwww 98.9 kilogramów !!! Nie mogłam uwierzyć więc weszłam jeszcze ...